Przejdź do głównej zawartości

On TAPe vol. 12

Noumena - Myrrys

Myrrys to piąty studyjny album fińskiego zespołu. Grają przyjemny dla ucha melodic death metal. Nie jest to jakieś odkrywcze wydawnictwo, ale ma to coś. Noga sama chodzi i usta nucą fragmenty.  Sznyt viking metalu przeplata się z iście balladową gitarą przez całą płytę. Tak jakby ten instrument sam opowiadał swoją historię. Kolejny atut płyty to growling melodyjnie wchodzący w tempo. Brawa dla gitarzysty/ów. Mimo, że nie znam fińskiego, to idę o zakład, iż jest to jakiś koncept album. Coś w stylu biografii wikinga, jego podróże, życie, historie rodzinne, aż po wejście do Valhalli. Największy minus płyty to momentami wokal, brzmi jak ryk zarzynanego wieprza. 


Wolfbrigade - Run With The Hunted

Perkusja na tym albumie wyrywa z butów. Schowana, ale słuchając miałem wrażenie, że to ona nadaje tu tempa i charakteru. Płyta normalnie płynie. W pewnym momencie pomyślałem sobie, że już lepiej być nie może a tu proszę, wskakuje wbijające w fotel "Kallocaine". Każdy utwór to klasa, ale gdybym miał wybierać to najlepsze na płycie są "Warsaw Speedwolf", "Dead Cold" oraz wspomniany wcześniej "Kallocaine". Największy minus płyty to...że tak szybko się kończy. Ciężko zaszufladkować płytę. Jest tu crust, punk, hardcore, d-beat. Normalnie mieszanka wybuchowa. Szwedzi nagrali jedną z najlepszych płyt w tym roku.


The Obsessed - Sacred

Podobno to zespół kultowy w niektórych kręgach. Przynajmniej tak mi się udało wygooglować. To jest ich pierwsza płyta od 23 lat. Na płycie znajdziemy dużo oldschoolowych i metalowych riffów, heavy rocka oraz doom metalu. Wydawnictwo dopełniają fantastyczne gitarowe solówki. Gdy dorzucimy do tego wokal, to wychodzi iście piekielna mieszanka od której ciężko się uwolnić. "Sodden Jackal" czy tytułowy "Sacred' to tylko dwa z kilku  utworów które pulsują w naszej głowie na długo po skończeniu słuchania.


Novembers Doom - Hamartia

Na początek taka ciekawostka...podobno jest to najstarszy aktywny zespół death doom metalowy w Stanach Zjednoczonych. "Hamartia" to ich dziesiąty studyjny album. Płyta zaczyna się od mocnego "Devils Light", które wypierdala nam soczystego gonga prosto w splot słoneczny. Drugi następuje przy dźwiękach "Plague Bird". Techniczne K.O. Po tych dwóch uderzeniach pozostaje usiąść wygodnie w fotelu i słuchać świdrującego głosu wokalisty. Oprócz typowej doomowej rzeźni na płycie znajdziemy też kilka spokojniejszych utworów. Wszystko to komponuje się ze sobą rewelacyjnie. Polecam!!!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

On TAPe vol. 24

ZAPRUDER URATSAKIDOGI MAŁPA ŻYWIOŁAK Ciekawostka: W teledysku pojawia się PiwoWarownia :) ! NARRENWIND SOEN

Liquid Love Blaxploitation

Diggler - Browar Kingpin (Hazelnut Porter) Opis: alk. 5,1 % obj.; ekst. 13,1 % wag.;  Aromat: orzechy laskowe; czekolada; amerykański chmiel; palone, ciemne słody Intensywny orzechowy aromat. Przeplata się z amerykańskimi chmielami i palonymi słodami. W tle pojawia się czekolada. Smak: orzechowy; paloność; lekka kawa;   W smaku lekko się zawiodłem. Myślałem, że będzie coś potężnego, a jest wodniste. Przeważa paloność i lekka kawa. Na finiszu pojawia się orzech. Goryczka średnia, zalega. I tyle. Piana: beżowa; średnie pechęrzyki, szybko opada; Etykieta: Kolor: brązowy; coś w stylu coli; Pierwsze beknięcie i jest bomba. Potężna bomba orzechowa. Może w smaku ich za bardzo niema, ale za to pojawiają się potem. Czyli piwo się przyjęło i smakowało. Mam nadzieję, że będzie kolejna warka Digglera (przyznaję się bez bicia, ale przestałem śledzić rynek więc może się już pojawiła). Chętnie spróbuję, bo może być jak z Lunaticiem. Pod...

Hades

Hades - Browar Olimp (RIS) Opis: 25 % wag.; 12% alk.; 70 IBU Aromat: czekolada deserowa; amerykańskie chmiele; lekka pikanteria;   Bardzo przyjemny, czekoladowy aromat. Rozchodzi się po pokoju. W tle amerykańskie chmiele. Im częściej niuchałem, to coraz bardziej przypominało mi wiśniowe beczólki w czekoladzie. No fenomenalny aromat.   Smak: czekolada; chmiel; goryczka średnia; lekko pikantne; wysycenie niskie; delikatna nuta wiśniowa Troszeczkę jak dla mnie brakuje ciała. Jest tu czekolada, pikantność delikatna, ale siię utrzymuje. Goryczka średnia, zalega. Ciekawe połączenie zalegającej goryczki z zalegającą pikanterią. Coś nowego. Uuuuuuu z każdym łykiem coraz bardziej grzeje w przełyku. Tylko ciężko powiedzieć co. Czy papryczki czy procenty. Przy 12% brak akcentów alkoholowych. Sprawia oleiste wrażenie. Po pewnym czasie robi się słodkie. Nice!!! Kolor: czarny Piana: beżowa; drobne oczka; zbita Etykieta: postać z etykiety trochę przypo...