Przejdź do głównej zawartości

On TAPe vol. 6

Opeth - Sorceress

Najnowsze dzieło Opetha to barwna, muzyczna podróż. Jest to scalenie poprzednich płyt w jedną, wielowymiarową. Coś jak lekkość połączona z ogromnym kopem w dupę, co zresztą słychać w tytułowym utworze "Sorceress". Płytę otwiera wspaniały, gitarowy numer "Persephone", coś pięknego. Trwa niecałe dwie minuty, ale daje ogrom radości. Podsumowując, 11 cudownych utworów, których słucha się z zapartym tchem. Mogę troszeczkę przejaskrawiać płytę, no, ale cóż fan może.



Organek - Czarna Madonna

Organek to Toruński zespół w którego w skład wchodzi czterech kolegów. Działają od 20013 roku. Czarna Madonna to ich drugi krążek. Pierwszy, ujmę to tak, no nie zachwycił mnie. Album składa się z 12 utworów i każdy z nich ma w sobie to coś. Płyta to istny blend. Mamy tu blues, folk, rock, a nawet momentami brzmi troszeczkę jak Black Sabbath. Mocne gitarowe riffy, klawisze oraz wybuchowa perkusja. Kolejną zaletą albumu jest wersja tekstowa. Czasami miałem wrażenie, że ich autor uzewnętrznia się aż za bardzo. To czyni płytę autentyczną.


Percival Schuttenbach - Strzyga

Jest to kompilacja starszych utworów, dwóch nowych i jednego coveru ("Wóda zryje banię" Bracia Figo Fagot). Metalowo-folkowa moc połączona z kobiecym śpiewem i męskim growlingiem. Czy potrzeba czegoś więcej? Stary, dobry Percial Schuttenbach.




Nick Cave & The Bad Seeds - Skeleton Tree

Ta płyta to swoista autoterapia Nicka po stracie syna. Płyta jest mroczna, gorzka i przygnębiająca. Ból bardzo dobrze wpływa na wokalistę Złych Nasion, bo dopiero wtedy wychodzi z niego cała maestria. Album sprawia wrażenie minimalistycznego. Słuchając każdego utworu mamy wrażenia jakby wszystkie instrumenty były tylko delikatne muskane. Idealny na zaokienną szarugę.



Jazzpospolita - Live made in China

Podwójny album koncertowy pełen jazzowej energii. Nagrany został w Chinach, podczas ich trasy koncertowej promującej album "Jazzpo". Brudne gitarowe dźwięki poprzeplatane z funky, jazzem. Słucha się tego naprawdę zacnie, szczególnie ze względu gorącej reakcje publiczności.




Korn - The Serenity of Suffering

Powiem tak, stary, dobry KoRn. Po wcześniejszych kilku gównianych płytach wrócił do życia. Ten album to połączenie kilku wcześniejszych albumów z "Take a look in the mirror" i "Follow the leader" na czele. Nisko strojone, warczące gitary, szepty Jonathana i potężne bębny. Ray Luzier godnie zastąpił Davida Silveirę. MOC!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

On TAPe vol. 24

ZAPRUDER URATSAKIDOGI MAŁPA ŻYWIOŁAK Ciekawostka: W teledysku pojawia się PiwoWarownia :) ! NARRENWIND SOEN

Karczoch w służbie kraftowej wątroby

   Karczoch to nie tylko dziwnie wyglądająca roślina, ale też zbiór cennych witamin i składników mineralnych i związków przeciwutleniających. Roślina pochodzi z rejonu Morza Śródziemnomorskiego, ale obecnie jest uprawiana na całym świecie.  foto by pixabay.com    Wygląda trochę jak przerośnięta szyszka chmielu. Dorasta do 2 metrów, a jej liście mogą mieć nawet do 30 cm szerokości i 70 cm długości. Dostarczają witaminy antyoksydacyjne (A, C, E), niacynę, żelazo, potas, magnez, wapń, błonnik.  foto by pixabay.com    Karczoch chroni wątrobę przed uszkodzeniami oraz pomaga w jej regeneracji. Usuwa toksyny z organizmu, obniża cholesterol i wspomaga trawienie.  Dzieje się tak dzięki cynarynie, która tworzy się w czasie ekstrakcji rośliny. foto by pixabay.com foto by pixabay.com    Od jakiegoś czasu zacząłem mieć straszne kace żołądkowe. Większa ilość spożytego alkoholu i od razu na drugi dzień ból brzucha, rozwo...

Maryensztadt Barrel Aged Projekt 1 2 3 - przegląd piw + bonusy

Jakiś czas temu Browar Maryensztadt zaimponował mi swoim  Projektem 30. # 3 to była po prostu petarda i jedno z najlepszych piw jakie powstały w naszym krafcie. Postanowiłem więc sprawdzić co tam zmalowali tym razem, a uwierzcie mi, było różnie. Na pierwszy ogień poszedł RIS leżakowany w beczce po whisky Bowmore. Jak wiecie nie jestem wielkim fanem torfu, tak tu mnie zauroczyło. W aromacie torf przeplata się z intensywną czekoladą i lekkim alko. W smaku na pierwszym planie jest torf. Potem wychodzi czekolada i kawa. Wytrawne, czarne i praktycznie bez piany. Następnego dnia przyszłą kolej na kolejnego RISa z serii. Strasznie długa nazwa, Chocolate Rye RIS Jack Daniels Whiskey, ufff. No i tu się zaczynają schody. Po przelaniu do szkła w nosie ląduje zielone jabłuszko. Jak ktoś nigdy nie był na kursie sensorycznym, to to piwo jest idealnym przykładem aldehydu octowego w smaku i aromacie. Bucha nim strasznie. Gdy już przyzwyczaimy się, w smaku wychodzi...